Kreml kolejny raz ogłosił zamknięcie kotła pod Myrnohradem i zdobycie Pokrowska. W tę propagandę nie wierzą już nawet sami Rosjanie. Co nie zmienia faktu, że upadek obu miast jest przesądzony i jest jedynie kwestią czasu.
Sytuacja ukraińskiej armii jest wyjątkowo trudna, a w kilku kluczowych sektorach — zwłaszcza pod Pokrowskiem i Myrnohradem — zaczyna być dramatyczna. Kijów może jeszcze opanować sytuację, ale tylko pod warunkiem sprawnego uzupełniania strat, racjonalnego gospodarowania odwodami i poprawy koordynacji działań na poziomie brygad oraz batalionów.
Obraz frontu nie jest jednak jednorodny. Ukraińcy nadal bronią się skutecznie na wielu odcinkach, a linie obrony nie uległy całkowitemu załamaniu. Problem polega na tym, że rosyjskie postępy są powolne, lecz systematyczne, a Moskwa potrafi jednocześnie prowadzić operacje wiążące i punktowe uderzenia tam, gdzie obrona jest najbardziej nadwerężona.