Michaił nie ukrywa, że dołączenie do sił Kremla było najgorszym pomysłem w jego życiu. Przedłużająca się wojna i fatalne warunki w armii sprawiają, że coraz więcej rosyjskich żołnierzy przestaje się łudzić i ucieka. Dezercja jest jednak trudniejsza, niż się wydaje, a władze zaciekle i brutalnie tropią zbiegów. — Zrozumiałem, że nie będzie demobilizacji, że zostanę tam na zawsze. Dowódca mówił nam, że wszyscy zginiemy — opowiada Siergiej, który kilkakrotnie próbował uciec z frontu. Opowieści Rosjan takich jak on przyprawiają o dreszcze.
— Trzech mężczyzn skuło mojego męża kajdankami, wsadzili go do samochodu i odjechali. Nikt nie miał wiedzieć, gdzie się ukrywamy. Było to nowe miejsce — nigdy wcześniej tam nie mieszkaliśmy. Ale ktoś powiedział im, gdzie znalazł pracę, i podał nasz adres. Najwyraźniej ludzie widzieli, jak wchodził do sklepu — mówi Jewgienija, opowiadając historię swojego 30-letniego męża Aleksandra, który kilkakrotnie próbował uciec z frontu, ale za każdym razem mu się to nie udawało. System ścigania i sprowadzania dezerterów staje się coraz bardziej wyrafinowany, ale nadal ma trudności z poradzeniem sobie z rosnącą falą ucieczek.