Skala molestowania w ukraińskiej armii pozostaje nieznana, ale coraz więcej kobiet przerywa milczenie i decyduje się mówić publicznie. Tak było i tym razem — wszystko zaczęło się od wpisu w mediach społecznościowych medyczki bojowej Julii Kobrynovich, który wywołał falę komentarzy. — O tym nie tylko trzeba mówić, ale i należy przeciwdziałać — mówi Hanna Demydenko z organizacji Veteranka. — Mechanizmu prawnego, chroniącego ofiarę, po prostu nie ma. Kiedy zobaczyliśmy, że w różnych miejscach odbijamy się od ściany i nikt nie reaguje na nasze prośby, napisaliśmy petycję do prezydenta Ukrainy i zebraliśmy 25 000 podpisów — dodaje.
Wpis w mediach społecznościowych medyczki bojowej Julii Kobrynovich warto przytoczyć w całości.
"Myślę o kobietach w wojsku, mobilizacji kobiet... No i oczywiście o sobie. I zdałam sobie sprawę, że są rzeczy, o których nigdy nikomu nie opowiedziałam. Bo to wstyd. Bo to krępujące… No i jeszcze — bo jak można źle mówić o zmarłych… Ale ja przecież żyję, prawda? Istnieją trzy istotne aspekty, które sprawiają, że kobietom trudno jest służyć w wojsku.