Producent trotylu z Polski po niepokojących doniesieniach medialnych odcina się od sprawy. Podkreśla, że posiada "wieloletnią umowę na dostawę trotylu do odbiorcy amerykańskiego".
PGZ odpowiada na zarzuty
Polska Grupa Zbrojeniowa, do której należy bydgoska spółka Nitro-Chem, potwierdza, że od lat sprzedaje trotyl amerykańskim kontrahentom. Nie ujawnia jednak, gdzie i do jakich celów jest on wykorzystywany. W odpowiedzi na pytania mediów PGZ podkreśla jedynie, że spółka posiada "wieloletnią umowę na dostawę trotylu do odbiorcy amerykańskiego", a sama umowa "nie precyzuje, do jakich wyrobów jest on wykorzystywany". Przedstawiciele spółki unikają również odpowiedzi na pytania o współpracę z izraelskimi firmami sektora zbrojeniowego. - Zgodnie z obowiązującymi zapisami kontraktów każdorazowe ujawnienie informacji o współpracy z konkretnym partnerem biznesowym wymaga uzyskania jego pozwolenia, w przeciwnym wypadku stanowi złamanie tajemnicy handlowej - dodaje PGZ w odpowiedzi na pytania zadane przez Wprost. Mimo tej ostrożności w komunikacji organizacje pozarządowe twierdzą, że prawdopodobieństwo wykorzystania polskiego trotylu w amerykańskich bombach używanych przez Izrael jest "bardzo wysokie". Ich zdaniem spółka Nitro-Chem powinna wstrzymać dostawy TNT, który może być używany w nalotach w Strefie Gazy.