Nowe stanowisko Donalda Trumpa w sprawie zakupów amerykańskiej ziemi przez Chińczyków jest sprzeczne nie tylko z polityką jego własnej administracji, lecz także oczekiwaniami farmerów. — Widok chińskich właścicieli ziemi jest trudny do zaakceptowania — mówi "Newsweekowi" Chet Erdinger, rolnik z Dakoty Południowej. W całej sprawie chodzi też o bezpieczeństwo narodowe.
Deklaracje Donalda Trumpa oznaczają zwrot o 180 stopni i odejście od jego twardego stanowiska wobec posiadania przez Chińczyków amerykańskich gruntów rolnych. Wywołały one niepokój wśród rolników oraz osób zajmujących się bezpieczeństwem narodowym, już wcześniej wskazujących na zagrożenia związane z rosnącą obecnością Pekinu w amerykańskim rolnictwie.