Tysiące osób wzięły udział w sobotniej demonstracji w Budapeszcie. Uczestnicy protestowali przeciwko przypadkom przemocy, do której miało dochodzić w zakładzie karnym dla nieletnich. - Jak można pozwalać na bicie, gwałty i poniżanie dzieci w miejscach, które powinny zapewniać im bezpieczeństwo? - mówił Péter Magyar, europoseł i lider opozycyjnej Partii Szacunku i Wolności.
Demonstracja w Budapeszcie. "Dlaczego milczycie?"
Portal hvg.hu podaje, że w sobotniej demonstracji w Budapeszcie wzięło udział ok. 10 tys. osób. Wielu uczestników miało ze sobą zabawki lub maskotki. Wśród protestujących słychać było także okrzyki wzywające rząd Viktora Orbana do dymisji. - Stoję przed wami nie jako polityk, ale jako ojciec i były członek Fideszu. (...) Jak można pozwalać na bicie, gwałty i poniżanie dzieci w miejscach, które powinny zapewniać im bezpieczeństwo? - mówił w trakcie wystąpienia Péter Magyar z Partii Szacunku i Wolności. Polityk przypomniał, że według węgierskich statystyk co piąte dziecko w pieczy zastępczej doświadcza przemocy. - Dlaczego milczycie? - dodał. - Te dzieci nie proszą o luksusowe jachty ani o specjalne traktowanie, tylko o to, do czego każde dziecko ma prawo: o opiekę, bezpieczeństwo, miłość i możliwość szczęśliwego życia, ale obecny rząd najwyraźniej nie jest w stanie im tego zapewnić - zaznaczył.