Doniesienia o gwałcie na nastolatce, mobbingu i finansowych nieprawidłowościach doprowadziły do trzęsienia ziemi w 13. Śląskiej Brygadzie Wojsk Obrony Terytorialnej. Po publikacji Onetu dowódca tej brygady płk Paweł Piątkowski stracił stanowisko, jednak próby jego odwołania zamieniły się w groteskowy pościg. Oficer, zamiast przyjąć decyzję o przeniesieniu go do rezerwy kadrowej, zniknął z wojskowych radarów. Jak donoszą źródła Onetu — od przeszło tygodnia nie odbiera telefonów i nie ma go w domu. W tym czasie miał się jednak spotkać się z szefem Sztabu Generalnego, gen. Wiesławem Kukułą, z którym łączą go lata służby w Jednostce Wojskowej Komandosów i w WOT oraz udzielił wywiadu lokalnemu dziennikarzowi, próbując się wybielić.
To miała być szybka i zdecydowana reakcja Ministerstwa Obrony Narodowej i Dowództwa Wojsk Obrony Terytorialnej na jeden z największych skandali w krótkiej historii tej formacji. Rzeczywistość okazała się bliższa scenariuszowi filmu sensacyjnego klasy B.
Po serii publikacji portalu Onet (ich podsumowanie znajduje się w dalszej części tego artykułu), które obnażyły patologie w 13. ŚBOT, gen. Krzysztof Stańczyk, dowódca WOT podjął decyzję o usunięciu ze stanowiska jej dowódcy, płk. Pawła Piątkowskiego i przeniesieniu go do rezerwy kadrowej. Wojsko stanęło jednak przed nieoczekiwanym problemem: pułkownik "wyparował".