Wasil Krupych, weteran wojny w Ukrainie, został oddelegowany na tyły frontu, by pomagać w rekrutacji mężczyzn. I wtedy brutalnie zaatakowali go rodacy.
Podczas zaciętych walk w Donbasie przeżył chwile grozy — modlił się lub płakał, ale udało mu się przetrwać ataki rosyjskich wojsk. Najgorsze spotkało go jednak później. W grudniu ub.r. dostał zlecenie z góry — przechodził na tyły, by rekrutować nowych żołnierzy. Na jego drodze stanęło dwóch Ukraińców.
— Złamali mi żebro, leżałem i nie mogłem oddychać — wspomina Krupych, który spędził sześć tygodni w szpitalu. A rosyjska propaganda bardzo aktywnie wykorzystuje takie sytuacje.