Wszyscy wypierają się odpowiedzialności za upadek wojskowego drona na cywilny teren w Inowrocławiu. Instytucje cywilne twierdzą, że dron nie był cywilny, a instytucje wojskowe, że nie był wojskowy. — Trzeciej możliwości nie ma — wyjaśnia ekspert z zakresu prawa lotniczego. Od tego zależy, kto będzie badał przyczyny jego wypadku. Wszystko wskazuje na to, że w Inowrocławiu doszło do poważnego złamania prawa lotniczego, a winny unika odpowiedzialności.
23 października 2025 r. media doniosły, że w rejonie Aeroklubu Kujawskiego w Inowrocławiu spadł wojskowy dron. Dron spadł na teren Poczty Polskiej, gdzie uszkodził co najmniej jedno auto.
Rychło okazało się, że dron, który spadł w Inowrocławiu, był bezzałogowcem rozpoznawczym "Wizjer" o przeznaczeniu wojskowym i rozpiętości skrzydeł wynoszącej prawie trzy metry. Potencjalnie mógł spowodować znacznie większe szkody niż uszkodzone auto.