Atmosfera w USA jest gorąca. Decyzja Donalda Trumpa o wysyłaniu Gwardii Narodowej na ulice największych miast wywołuje rosnący sprzeciw Amerykanów, szczególnie tych z Partii Demokratycznej. Gubernator stanu Illinois J.B. Pritzker nie wytrzymał i zapowiedział polityczny bunt. — W Ameryce nie mamy królów ani dyktatorów i nie zamierzam klękać przed żadnym z nich — powiedział, oskarżając Donalda Trumpa o próbę zastraszenia mieszkańców Chicago. Amerykańska stacja CNN ostrzega — konflikt może przerodzić się w "pełnowymiarowy kryzys narodowy".
Donald Trump postawił sobie za cel walkę z przestępczością. Grozi wysłaniem Gwardii Narodowej — zwłaszcza do tych dużych miast, które są rządzone przez Demokratów. Stolicę USA, Waszyngton, patroluje już ponad 2000 żołnierzy Gwardii Narodowej – mimo że wskaźniki przestępczości w tym mieście spadają. Podobne posunięcie rozważa również wobec Chicago, największego miasta stanu Illinois. Plany te spotykają się jednak z ogromnym sprzeciwem tamtejszego gubernatora J.B. Pritzkera z Partii Demokratycznej.
Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej działania prezydenta USA nazwał "bezprecedensowymi i nieuzasadnionymi".