Viktor Orbán twierdzi, że etniczni Węgrzy w Ukrainie są rekrutowani częściej niż inni mężczyźni. Kreuje się na wybawcę jeńców wojennych. Ile w tym prawdy, a ile propagandy? DW sprawdza to na miejscu.
Kiedy Piotr Filipowicz ma wolną chwilę na froncie, na wschodzie Ukrainy, czyta wiadomości z Węgier. W tych dniach zwłaszcza o kampanii wyborczej Viktora Orbána. Piotr jako ukraiński Węgier z Zakarpacia, broni Ukrainy przed rosyjskim agresorem.
Czyta o tym, że premier Węgier i jego partia Fidesz mówią o Ukrainie jako o „korupcyjnym państwie mafijnym i terrorystycznym". W ich materiałach wyborczych można na przykład przeczytać – niepotwierdzone dowodami – doniesienia o tym, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski finansuje sobie złote toalety z brukselskich euro-miliardów na pomoc Ukrainie.