Przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się proces o odszkodowanie za represje, których w czasach PRL miał doznać Ludwik Dorn - opozycjonista, współtwórca PiS i były marszałek Sejmu - ustaliła "Gazeta Wyborcza". Wniosek o wypłatę miliona złotych złożyły jego trzecia żona Izabela oraz najmłodsza córka.
Izabela Dorn, urodzona w latach 70., poznała Ludwika Dorna dopiero po 2005 r., czyli dobrze ponad dekadę po upadku komunizmu. Polityk w drugiej połowie lat 70. był aktywnym współpracownikiem Komitetu Obrony Robotników. Jak pisał Jacek Hugo-Bader na łamach "Wyborczej", Dorn jeździł na procesy robotników z Radomia i Ursusa, woził rodzinom represjonowanych żywność, pieniądze i opał. "Jest szaleńczo odważny, brawurowy, więc ciągle obrywa. Któregoś razu esbecy tłuką go pałami po gołych piętach. Komitet w obawie o jego życie wydaje mu zakaz wyjazdów" - można było przeczytać.
Sierpień 1980 r. spędził w areszcie przy ul. Rakowieckiej. Po wyjściu stworzył Ośrodek Badań Społecznych "Solidarności" Regionu Mazowsze, prowadzący niezależne badania opinii. Po wprowadzeniu stanu wojennego SB wystawiła za nim list gończy; przez półtora roku się ukrywał.