Kolejne prorosyjskie już nie tylko wypowiedzi, ale również działania Donalda Trumpa, w tym Strategia Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych, w której krytyka wymierzona jest zdecydowanie bardziej w Europę niż w Rosję czy Chiny, powodują, że nieuchronnie powraca pytanie o to, czy Polsce grozi wojna. Po raz pierwszy odpowiedziałem na nie w swoim artykule w lutym 2024 r., a następnie w kwietniu 2025 r. Upływ czasu oraz kolejne awanse Donalda Trumpa w stosunku do Władimira Putina powodują, że warto spróbować odpowiedzieć raz jeszcze. Otóż większość spośród dziesięciu przedstawianych przeze mnie argumentów na rzecz optymistycznej tezy, iż wojna nam nie grozi, zachowała aktualność. Dwa zasadnicze niestety jednak chwieją się w posadach.
W obydwu poprzednich tekstach wymieniłem 10 powodów, z racji których w moim przekonaniu Polsce wojna nie grozi i jeden scenariusz, w którym to optymistyczne stwierdzenie mogłoby okazać się nieprawdziwe.
Wspomniane 10 powodów to po pierwsze konstatacja, że Rosja tak długo, jak nie pokona Ukrainy, nie będzie w stanie zaatakować żadnego państwa NATO, gdyż większość jej sił lądowych zaangażowana będzie w wojnie z Kijowem. Po drugie, jak twierdziłem, nawet zakładając zakończenie wojny, Rosjanie musieliby mieć pewność, że gdyby zaatakowali którekolwiek z państw członkowskich NATO, Ukraińcy nie skorzystaliby z okazji, aby odbić okupowane przez Rosjan terytoria.