Wysadzenie torów kolejowych w Polsce jest wydarzeniem na tyle bezprecedensowym, że należy postawić sobie trzy absolutnie zasadnicze pytania.
Po pierwsze, czy możemy z góry przesądzać, że to Rosja stoi za tym kolejnym aktem sabotażu w naszym kraju? Po drugie, czy ludzie, którzy twierdzą, że to Ukraina, po prostu korzystają z wolności słowa, a ich pogląd należy uszanować, czy też należałoby w jakiś dosadny sposób określić ich postępowanie?
I wreszcie, po trzecie, czy skoro Rosja dopuściła się sabotażu, to znaczy, że jesteśmy w stanie wojny z nią?