Informacja Bloomberga, że wysłannik Donalda Trumpa do spraw Ukrainy Steve Witkoff doradzał najważniejszym rosyjskim urzędnikom jak rozmawiać z prezydentem USA, a plan pokojowy był tłumaczeniem tego, co współpracownik Trumpa dostał od Rosjan, oznacza gigantyczną kompromitację Stanów Zjednoczonych. Dodajmy, że celowo nie używamy wyrażenia "amerykańskiej dyplomacji", bo dyplomaci z działaniami Witkoffa nie tylko nie mieli nic wspólnego, ale nie byli w ich sprawie nawet konsultowani. Tak naprawdę jednym pytaniem, na które nie znamy odpowiedzi, jest to, czy Steve Witkoff jest rosyjskim agentem, czy też jedynie głupcem.
Teoretycznie istnieją oczywiście jeszcze dwie opcje: trzecia, w której Witkoff jest zarówno głupcem, jak i agentem i czwarta, w której udaje głupca, a w istocie wykonuje polecenia prezydenta Stanów Zjednoczonych, który z tych czy innych przyczyn postanowił w sprawie Ukrainy działać zgodnie z interesami Kremla.