Bez leków i szczepień armia nie obroni państwa. Wojna w Ukrainie pokazała brutalnie, jak szybko system zdrowia staje się polem bitwy. Już kilka miesięcy po rosyjskiej agresji co piąty obywatel deklarował trudności z dostępem do podstawowych leków. Szpitale były bombardowane, magazyny medyczne niszczone, dostawy przerywane. Zabrakło antybiotyków, leków na choroby przewlekłe, przerwane zostały programy szczepień.
Cz. 6 – Kolejna odsłona śledztwa o zapomnianej szczepionce Delbeta, która przez 40 lat chroniła żołnierzy, zanim została po cichu usunięta z systemu. W poprzednich częściach opisaliśmy jej genezę, skład i zastosowanie, ujawniliśmy manipulacje informacyjne oraz tropy prowadzące m.in. do Jugosławii i Urugwaju, a także pokazaliśmy, jak Europa dziś próbuje odtworzyć to, co Polska miała i straciła.
To fragment szerszego dziennikarskiego dochodzenia portalu mundurowy.pl – nie tylko historycznej rekonstrukcji, ale możliwego początku zmiany w myśleniu o zdrowiu publicznym, profilaktyce i walce z nadużywaniem antybiotyków. Powrót do sprawdzonych koncepcji immunoterapii może być zwrotem, którego świat dziś potrzebuje.
Polska oficjalnie ma listę 300 leków krytycznych, ale tylko 74 z nich produkujemy sami (źródło: MZ/RPO). Spośród 270 specyfików wskazanych w UE jako krytyczne, na miejscu powstaje zaledwie 32. To leki populacyjne – na cukrzycę, astmę, choroby płucne, onkologiczne czy kardiologiczne. Reszta to import – głównie z Azji. Eksperci – m.in. prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego – ostrzegają: w razie wojny leków wystarczyłoby nam na dwa miesiące. Potem zacznie się dramat – zabraknie antybiotyków, leków przeciwzapalnych, insuliny. W czasie pokoju ryzyko wydaje się niskie, ale wojna natychmiast podnosi je do poziomu śmiertelnego zagrożenia.
Zobacz też: Delbeta: zapomniana szczepionka, która chroniła polskich żołnierzy przez 40 lat
Co wtedy pozostaje? Profilaktyka. Szczepienia to jedyny realny sposób, by podnieść odporność społeczeństwa i armii – nie tylko w szpitalach, ale przede wszystkim na froncie, gdzie pierwszym wrogiem żołnierza bywa infekcja i zakażenie rany. Tymczasem polska armia nie prowadzi stałego programu szczepień. Żołnierzy szczepi się dopiero wtedy, gdy jadą na misję.