Gospodarka światowa z pewnością nie przejdzie suchą stopą przez perturbacje po ataku na Iran. Trudno powiedzieć na razie, jak duża będzie skala problemów. Kolejne dni dają jednak coraz wyraźniejszy obraz zagrożeń.
W poniedziałek 2 marca, przyglądając się gospodarczym nastrojom, pisaliśmy o niepewności, ale nie panice. W środę (4.03), musimy zapytać, czy nie powinniśmy zacząć się przynajmniej nieco bardziej niepokoić.
Przez Cieśninę Ormuz, którą transportowane jest około 20 do 30 procent światowych zasobów ropy, nadal nie przepływają tankowce i kontenerowce. Morskie „wąskie gardło” znajdujące się pomiędzy terytoriami Iranu i Omanu w praktyce jest zablokowane, wraz z tym możliwość wypłynięcia z Zatoki Arabskiej w kierunku otwartego oceanu.
Cena baryłki ropy stopniowo i konsekwentnie pnie się w górę. Europejski rynek przeżywa wstrząs po zawieszeniu produkcji LNG w Katarze. Konflikt wpływa na zaburzenie szlaków handlowych z Dalekim Wschodem. Przedłużający się konflikt z pewnością wpłynie na inflację.