Armia pochwaliła się jesienią zakupem 10 tys. zimowych kurtek, z których w pierwszej kolejności mieli skorzystać żołnierze na granicy. Ubrania do dziś leżą w magazynach. Podobnie jak 200 tys. kompletów bielizny, która od sześciu lat gnije w wojskowych składach pośród niekończących się procesów i reklamacji. Pieniądze podatników idą w błoto. A żołnierze dalej marzną.
8 października Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych chwali się na portalu X "kolejnymi partiami kurtek zimowych z podpinką", które trafiają do składów 3 Regionalnej Bazy Logistycznej (3RBLog) z Krakowa. Do wpisu dołączone są zdjęcia z wyładunku kurtek w składzie.
"W pierwszej kolejności kurtki zostaną wydane żołnierzom pełniącym służbę na granicy" — pisze Inspektorat Wsparcia, opatrując tę część wpisu biało-czerwoną flagą. Informacja o kurtkach pojawia się w idealnym momencie, bo właśnie nadchodzi zima.