Po ataku zimy to żołnierze odśnieżali chodniki i ulice m.in. w Zamościu, Słupsku i Lublinie. Ostatnio wystarczyła już sama zapowiedź "niekorzystnej prognozy pogody", aby szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił alert gotowości dla Wojsk Obrony Terytorialnej. Gen. Roman Polko pomstuje: - Wojsko nie jest od wyręczania służb samorządów. Armia ma przygotowywać się do starcia zbrojnego, a nie do ataku zimy.
"Monitorujemy sytuację meteorologiczną w kraju. Dlatego wprowadzamy skrócony czas gotowości dla żołnierzy WOT do wsparcia samorządów lokalnych w ewentualnym zwalczaniu skutków zjawisk pogodowych" - poinformował w mediach społecznościowych minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Alarm gotowości objął osiem brygad WOT na obszarze, gdzie prognozy IMGW zapowiadały opady śniegu.
Zapowiedź polityka wywołała falę ironicznych komentarzy. Internauci i część ekspertów pytali, czy monitorowanie nadchodzących opadów śniegu rzeczywiście powinno należeć do zadań wojska. Odśnieżanie dróg jest obowiązkiem samorządów i zarządców infrastruktury, a w przypadku chodników - właścicieli przyległych posesji. W mediach społecznościowych wśród komentarzy pojawiło się złośliwe rozwinięcie skrótu WOT jako "Wojska Odśnieżania Terenu".