- Pomysł, że Wiktor Orban mógłby użyć siły i wojska do zachowania władzy po przegranych wyborach to raczej fantastyka - mówi Gazeta.pl dr Andrzej Sadecki z Ośrodka Studiów Wschodnich. Węgierskie wojsko pała miłością do obecnej władzy, co pokazują niedawne wypowiedzi jego przedstawicieli.
Najwięcej zamieszania wywołał kapitan Szilvester Palinkas, który na początku kwietnia udzielił wywiadu portalowi "Telex.hu". Co nadzwyczajne, zrobił to, ciągle będąc w służbie, bo choć latem ubiegłego roku złożył podanie o odejście do cywila, to zostało ono odrzucone ze względu na obowiązujący na Węgrzech stan nadzwyczajny. Będąc więc w mundurze, szeroko krytykował cywilne kierownictwo sił zbrojnych i ich stan. Rzecz nadzwyczajna w państwach, gdzie obowiązuje cywilna kontrola nad siłami zbrojnymi.
- To dość dobrze znany Węgrom żołnierz, bo był długo twarzą kampanii rekrutacyjnej do wojska. Ma też bogatą historię służby - mówi Sadecki. Dodaje, że udzielając wywiadu, w sposób oczywisty oficer zaangażował się w politykę i opowiedział po stronie opozycji, krytykując aktualny rząd Orbana.