DELBETA – preparat, który przez kilkadziesiąt lat chronił polskich żołnierzy przed infekcjami.
Jedna dawka tego immunostymulatora zapewniała odporność nawet na około trzy lata. Stosowano go rutynowo przed poligonami, ćwiczeniami w trudnych warunkach pogodowych i misjami zagranicznymi. Żołnierze znacznie rzadziej chorowali na przeziębienia, katar, anginy i inne infekcje dróg oddechowych – w koszarach i w terenie.
Delbeta (wcześniej znana jako Propidon) została opracowana już w 1918 roku przez francuskiego chirurga Pierre’a Delbeta. To mieszanka osłabionych bakterii – paciorkowców, gronkowców i pałeczek ropy błękitnej. Działała przede wszystkim przez silną stymulację wrodzonej odporności organizmu.
W Polsce była produkowana przez krakowski Biomed i podawana aż do 1998 roku. Wtedy produkcję wstrzymano – z powodu braku zamówień ze strony wojska. Zastąpiono ją innymi szczepionkami.
Dzisiaj, w kontekście zagrożenia wojną i wzrastającej antybiotykooporności wielu bakterii, eksperci zadają pytanie: czy warto przywrócić ten rodzaj profilaktyki? Jakub Szymczuk sprawdził historię, mechanizm działania i powody, dla których o Delbecie niemal zapomniano.