Armia USA musi ograniczać szkolenia pancerniaków, bo znaczna część czołgów Abrams pozostaje niezdolna do wykonywania misji. Wszystko przez problemy z logistyką części zamiennych. Wnioski z tego powinna wyciągnąć także Polska, która jeszcze w tym roku skompletuje flotę aż 366 Abramsów.
- Szkolenie brygad pancernych w Narodowym Centrum Szkoleniowym stanowi najważniejszy, najwyższy etap szkolenia amerykańskich jednostek pancernych. Sprawdzają tam gotowość bojową do wykonywania różnorodnych scenariuszy walki w środowisku wielodomenowym, współdziałanie pododdziałów czy wykonują różnego rodzaju strzelania - twierdzi płk Michael R. Mai, zastępca Szefa Sztabu Armii ds. Programowania, Zasobów i Modernizacji, jednego z najważniejszych stanowisk planistyczno‑budżetowych w całej armii USA.
Pułkownik Mai, który jest też szefem Funduszu Kapitału Obrotowego Armii w Dowództwie Materiałowym Armii, opublikował w amerykańskim piśmie branżowym Breaking Defense raport, w którym wskazuje, że amerykańskie brygady pancerne mają kłopoty z utrzymaniem gotowości bojowej ze względu na brak części zamiennych, a właściwie na zbyt długie oczekiwanie na niektóre z nich. Cierpi na tym szkolenie.