Dawno nie czytałem autobiografii tak pełnej obsesji wobec innych i tak wypełnionej uwielbieniem dla siebie samego.
Andrzej Czechowicz był agentem PRL-owskiego wywiadu. Na przełomie lat 60 i 70. pracował jako uciekinier z Polski w Radiu Wolna Europa, donosząc władzom PRL o wszystkich i wszystkim, co działo się w Wolnej Europie. Po powrocie do Polski stał się bohaterem PRL-owskiej propagandy, która — jak pisał historyk Andrzej Krajewski — próbowała z niego zbudować prawdziwego, żywego kapitana Klossa. A pisarz Józef Hen, według opowieści Stanisława Lema, żartował (a może nie żartował), że "najbardziej ponurą chwilą w PRL-u było dla niego, kiedy w czasie podpisywania książek zauważył niedaleko siebie długi ogonek stojący do kapitana Czechowicza".