— Nie chodzi już o to, czy i dlaczego Trump i jego otoczenie przedkładają interesy Rosji nad interesy Stanów Zjednoczonych lub Europy. Ale o to, jak złagodzić konsekwencje tego faktu — mówi Keir Giles, ekspert do spraw relacji Rosji z Zachodem, autor książki "American Overthrow".
Newsweek: Jak to się stało, że w 250-lecie swego istnienia Ameryka coraz bardziej upodabnia się do Rosji? W jakim stopniu wynika to z działań Kremla? A w jakim z tego, że prezydent Trump kocha autorytaryzm?
Keir Giles: Cóż, tego nie da się ustalić. Widzimy jedynie to, czego Rosja chciała od Stanów Zjednoczonych. I mamy Donalda Trumpa, który robi dokładnie to, czego chciała Rosja. Nie potrafimy jednak stwierdzić, co dzieje się pomiędzy tymi dwoma punktami i w jaki sposób A prowadzi do B, ponieważ same Stany Zjednoczone postanowiły nie przyglądać się zbyt dokładnie relacjom Trumpa z Rosją. Nie mówiąc już o relacjach osób z otoczenia Trumpa, takich jak Vance i Hegseth, które dążą do tych samych celów.