— Czy epizod lekkiej depresji może odebrać człowiekowi pracę, a nawet prawo do bycia ojcem? — pyta nas porucznik rezerwy Michał Krawczyk, kiedy rozmawiamy w jego domu pod Białymstokiem, by zaraz samemu odpowiedzieć na to pytanie. — Według wojskowych prokuratorów: tak — mówi.
Historia trudnego do zrozumienia pościgu wojskowych prokuratorów za oficerem zaczyna się 4 lipca 2024 r. Tego dnia porucznik Michał Krawczyk nadzoruje wyjazd dużego transportu min przeciwpancernych z wojskowego składu w Hajnówce na wschodzie Polski, którego jest komendantem, do składu w Mostach na zachodzie kraju. Transport zostaje dopięty na ostatni guzik i rusza do Mostów.
Dla por. Krawczyka takie operacje to chleb powszedni. Jest oficerem z 27-letnim stażem w armii i profesjonalistą w swoim fachu wojskowego logistyka. Za swoją pracę był wielokrotnie nagradzany, m.in. przez dowódcę Wojsk Specjalnych za działania w trakcie kryzysu na granicy z Białorusią. Za sobą ma także dwie misje Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Bośni i Hercegowinie oraz pięć misji w Afganistanie.