5 kwietnia 1989 r. zakończyły się obrady przy Okrągłym Stole. Zanim mebel stał się symbolem trzeba było się zmierzyć z trudnym problemem: czasu na jego wykonanie było bardzo mało, a rozmiary nietypowe.
Trwające dwa miesiące rozmowy przedstawicieli władz i solidarnościowej opozycji obrady Okrągłego Stołu przeszły do historii, bo w systemie komunistycznym nikt wcześniej czegoś takiego nie próbował. Komuniści – zarówno ci w Moskwie, jak i w satelickich krajach – nie zawdzięczali swojej władzy demokratycznym wyborom, i nie zamierzali z nikim nią się dzielić. Władysław Gomułka w Polsce powiedział to wprost zaraz po wojnie: raz zdobytej władzy nie oddamy.
Pieriestrojka Gorbaczowa w ZSRR i chroniczny kryzys gospodarczy u siebie skłoniły jednak ekipę Wojciecha Jaruzelskiego do zmiany. W kierownictwie PZPR nikt nie miał zamiaru oddawać władzy, ale liczono na to, że opozycję uda się namówić do poparcia niepopularnych reform.
Część opozycji samą myśl o negocjacjach ze znienawidzonymi „komuchami” uważała za zdradę ideałów, ale w otoczeniu Lecha Wałęsy przeważył pogląd, że trzeba próbować ugrać tyle, ile tylko można – na początek zgodę na legalne działanie „Solidarności”.