Sekretarz wojny USA Pete Hegseth w szeroko komentowanym przemówieniu do amerykańskich dowódców wywołał burzę swoimi słowami o potrzebie reform w armii. Były dowódca GROM, gen. Roman Polko, w rozmowie z "Faktem" chwali wystąpienie amerykańskiego polityka. — Wojsko to nie jest zakład pracy chronionej. Z niektórych wojskowych zrobiły się ciepłe kluchy. Kiedy walczy się z barbarzyńcami, armia jest specyficznym zakładem pracy — podkreśla generał.
Hegseth, przemawiając do setek generałów z całego świata, ogłosił dziesięć nowych dyrektyw dla wojska, które mają naprawić dekady "głupiej" polityki i politycznej poprawności. — Pod wieloma względami ta przemowa dotyczy naprawy dekad rozkładu, częściowo widocznego, częściowo ukrytego — powiedział minister. — Zbyt długo awansowaliśmy zbyt wielu umundurowanych dowódców z niewłaściwych powodów, ze względu na ich rasę, parytety płci. Przywódcy polityczni obrali zły kierunek i zbłądziliśmy. Staliśmy się ministerstwem "woke", ale już nigdy więcej. Koniec z miesiącami tożsamości, różnorodnością w biurach, facetami w sukienkach. Skończyliśmy z tym g… — stwierdził dobitnie.