Rosyjski atak na ukraińską elektrownię spowodował wyciek oleju do Dniestru, zagrażając ujęciom wody w Mołdawii. Rząd w Kiszyniowie ogłosił alarm środowiskowy i obciąża Rosję odpowiedzialnością. Tymczasem prorosyjskiemu Naddniestrzu również grożą skutki skażenia
W sobotę 7 marca Rosja przeprowadziła zmasowany atak na Ukrainę dronami i pociskami Kalibr, obierając za cel infrastrukturę krytyczną, między innymi ukraińską Dniestrzańską Elektrownię Wodną. Elektrownia znajduje się w górnym biegu rzeki Dniestr, która, uchodząc do Morza Czarnego, przepływa przez Mołdawię.
W wyniku ataku doszło do skażenia wody w rzece. Według pierwszych danych ponad 1,5 tony oleju napędowego i olejów technicznych dostało się do wód Dniestru. Rzeka jest jednym z głównych źródeł wody m.in. dla ukraińskiej Odessy. Zaopatruje także stolicę Mołdawii, Kiszyniów, oraz trzecie co do wielkości miasto kraju, Bielce (Balti), a także separatystyczne prorosyjskie Naddniestrze. Dorzecze Dniestru tworzy również bogaty i unikalny ekosystem.