Jeśli ktoś łudził się jeszcze, że USA zmienią ton wobec Europy, ich nowa strategia bezpieczeństwa narodowego gasi wszelkie nadzieje. Administracja Trumpa dała w niej jasno do zrozumienia, że nie tylko nie zamierza dłużej bronić Starego Kontynentu, ale i, jak twierdzi specjalistka Claudia Major, uważa go za słabego, nie kryjąc wrogości i pogardy. Przewodniczący Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Wolfgang Ischinger nazwał to "niepotrzebnym rozlewaniem jadu". Emerytowany amerykański generał poszedł o krok dalej. — To zdrada przyjaciół, z którymi powinno się siedzieć przy jednym stole — stwierdził.
Nowa strategia bezpieczeństwa narodowego USA brzmi jak rozliczenie z Europą. W opisującym ją dokumencie podpisanym przez prezydenta USA znajduje się przestroga przed upadkiem kulturowym Europy. Jest tam też wiele zarzutów i stwierdzenie, że dużo europejskich krajów wkrótce przestanie być zdolnych do funkcjonowania.
— Wojna lądowa powróciła do Europy, a Stany Zjednoczone po raz pierwszy od 80 lat nie stoją po naszej stronie. Sprzymierzyły się z Rosją. Ukraina staje się przedmiotem interesów biznesowych, a nie kwestią wspólnego bezpieczeństwa — powiedział Norbert Roettgen, wiceprzewodniczący frakcji CDU i niemiecki polityk zajmujący się polityką zagraniczną, w podcaście Maybrit Illner.