Na Madagaskarze wciąż trwają protesty młodych obywateli w związku z przerwami w dostawach wody i prądu. I choć prezydent tego kraju zdecydował się na dymisję rządu, demonstranci nie odpuszczają. Z danych ONZ wynika, że od początku manifestacji zginęło ponad 20 osób.
Protesty na Madagaskarze
Demonstracje rozpoczęły się w czwartek 25 września, głównie w stolicy Madagaskaru, Antananarywie, ale też w innych miejscowościach. Punktem zapalnym były przerwy w dostawach wody i prądu, do których dochodzi regularnie. Pokojowe protesty zainicjowali młodzi ludzie z tzw. pokolenia Z, skrzykujący się za pomocą mediów społecznościowych. W trakcie demonstracji interweniowała policja, stosując nie tylko gaz łzawiący, ale również ostrą amunicję. Jednocześnie w ostatnich dniach miały też miejsce kradzieże w sklepach i podpalenia budynków. Agencja Reuters wskazywała, że demonstracje są zainspirowane protestami pokolenia Z w Kenii i Nepalu i są "największymi, jakich ta wyspa na Oceanie Indyjskim doświadczyła od lat".