Nietypowe zachowanie Zbigniewa Ziobry, za którym wydano list gończy, wywołało falę komentarzy. Polityk Prawa i Sprawiedliwości, zamiast podporządkować się decyzjom wymiaru sprawiedliwości, postanowił zakpić z organów ścigania na antenie telewizyjnej, wykonując demonstracyjny telefon na policyjną infolinię. Oceną gestu podzielił się w "Fakcie" Marcin Miksza. — List gończy oznacza obowiązek zatrzymania i doprowadzenia, a nie "zadzwoń i pogadaj" — mówi były oficer Centralnego Biura Śledczego Policji.
W piątek (6 lutego) prokuratura podjęła decyzję o rozpoczęciu poszukiwań Zbigniewa Ziobry listem gończym. Stało się to dzień po tym, jak sąd zgodził się na zastosowanie wobec byłego ministra sprawiedliwości tymczasowego aresztu. Do sprawy Ziobro odniósł się publicznie na antenie Telewizji Republika, komentując zarówno decyzje sądu, jak i działania policji.