W Polsce sporą popularnością cieszy się powiedzenie: "uczeń bez jedynki jest jak żołnierz bez karabinu". Tak jak żołnierz musi mieć przy boku karabin, tak czasem nawet najlepszemu uczniowi trafi się gorsza ocena. Z naszym rodzimym powiedzeniem nie zgodziłby się pewnie Desmond Doss, legendarny sanitariusz, nazywany żołnierzem bez karabinu. Pod ostrzałem wroga, bez żadnej broni, sumiennie i ofiarnie pomagał swoim kompanom, wyciągając ich z opresji.
Zamiast karabinu nosił Biblię i wyposażenie sanitariusza
Desmond Doss urodził się 7 lutego 1919 r. w Lynchburgu. Od najmłodszych lat był wychowywany w duchu wiary. Podobnie jak jego matka, został wyznawcą Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. Gdy jego ojczyzna znalazła się w potrzebie, Doss nie odmówił jednak wstąpienia do armii, choć jak najbardziej miał do tego prawo. Czuł jednak, że powinien się zaangażować i chciał pomagać innym, ratując ich zdrowie i życie. Z tego też powodu, w kwietniu 1942 r. przyjął wezwanie do wojska.