W blasku fleszy i przy dźwiękach wojskowej orkiestry Polska buduje jedną z największych armii w Europie. Kupuje nowoczesny sprzęt, zwiększa liczebność Sił Zbrojnych i przekonuje, że bezpieczeństwo państwa jest dziś absolutnym priorytetem. W debacie publicznej dominują czołgi, samoloty, rakiety i kolejne kontrakty zbrojeniowe. Znacznie rzadziej mówi się o tym, co dzieje się wtedy, gdy żołnierz ginie nie na polu walki, lecz podczas służby lub w wyniku kryzysu psychicznego.
Po każdej takiej tragedii pojawia się pierwszy komunikat. Zawiera podstawowe informacje, uspokaja opinię publiczną i wyznacza ramy dalszej debaty. W wielu przypadkach właśnie wtedy zainteresowanie sprawą zaczyna wygasać. Rodzina zostaje z pytaniami, instytucje przechodzą do własnych procedur, a opinia publiczna otrzymuje przekaz, że wszystko zostało objęte właściwym postępowaniem.
Ten tekst nie dotyczy jednego postępowania ani jednej śmierci. Jest próbą odpowiedzi na pytanie, jak państwo reaguje na tragedię w służbach mundurowych i czego można nauczyć się z rozwiązań stosowanych w armiach państw NATO.