— Macierewicz miał swojego Misiewicza, a Błaszczak swoją Glapiak. Misiewicz jednak w arogancji, bucie i bezwzględności nie dorastał jej do pięt. Kiedy do jednostek przyjeżdżała pani Glapiak, to trzeba było oddawać jej tam niemal boską cześć. Ludzie się nawzajem przed nią ostrzegali — ujawnia oficer wojsk lądowych w rozmowie z Edytą Żemłą. Kolejni wojskowi opisują także atmosferę oraz kontrowersyjne decyzje w czasach Mariusza Błaszczaka. — Sojusznicy byli zszokowani, zwłaszcza Brytyjczycy — czytamy w książce dziennikarki Onetu pt. "Armia w ruinie".
Materiał archiwalny
Agnieszka Glapiak, bliska współpracowniczka Mariusza Błaszczaka, została nową szefową Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Z tej okazji przypominamy obszerny fragment książki "Armia w ruinie", która miała premierę w 2024 r.:
***
Polityk PiS-u, członek Komisji Obrony Narodowej: Mariusz Błaszczak to cichy, schowany za plecami prezesa Kaczyńskiego partyjny aparatczyk. Zostanie zapewne zapamiętany jako najdłużej urzędujący minister obrony w historii, ale też jako kontynuator polityki Macierewicza w wojsku. Obu niewątpliwie dzieli temperament, łączą metody działania, czyli ręczne sterowanie armią i podporządkowanie jej partyjnym celom, nawet kosztem bezpieczeństwa państwa, czego wyrazem były te słynne pikniki przedwyborcze z wojskiem w tle. Bardzo wielu naszych posłów korzystało z "uprzejmości" Błaszczaka, który wysyłał żołnierzy i sprzęt wojskowy na ich uroczystości, by uświetniali i uatrakcyjniali lokalne spotkania partyjne.