ZUS nie musi niczego udowadniać. Inspektorzy kwestionują nie tylko swoje wcześniejsze decyzje, ale nawet wyroki sądów. Żądają od ludzi setek tysięcy złotych, choć wcześniej pisemnie potwierdzali, że wszystko w porządku. Czy da się z tym coś zrobić? Rozmowa z dr Katarzyną Kalatą, prawniczką toczącą przed sądami boje z ZUS w imieniu przedsiębiorców
Forbes: Kto śledzi historie pani klientów – przedsiębiorców i zwykłych ludzi, temu skóra cierpnie. ZUS działa poza prawem, bezkarnie kłamie, manipuluje i szkodzi. Skarbówka ma swoje za uszami, ale przy urzędnikach ZUS to puszyste kotki.
Dr Katarzyna Kalata: Niestety, nie mogę temu zaprzeczyć. Obywatele nie wiedzą, jak uprzywilejowany jest to organ.
Prowadzę sprawy ludzi, którym ZUS wylicza 200 zł emerytury, a po wyroku dostają 3000 zł – to nie są pojedyncze pomyłki, tylko problem systemowy. ZUS przy wydawaniu decyzji nie przestrzega Kodeksu Postępowania Administracyjnego, a tu pojawia się paradoks: odwołanie nie trafia do sądu administracyjnego, który mógłby to zbadać, tylko do sądu powszechnego, który zwykle mówi wprost, że naruszeń KPA nie bada. ZUS może prowadzić kontrolę 2,5 roku, łamać kolejne przepisy, a sąd i tak tego nie zweryfikuje.