Po zmianach w ustawie o obronie Ojczyzny służba wojskowa to już nie tylko mundur i przysięga. To także nowa konstrukcja prawna, w której zwolnienie może być szybsze niż kontrola, zawieszenie trwać rok, a odszkodowanie przysługuje tylko wybranym.
Co czeka żołnierza w razie konfliktu z systemem? Ten tekst nie opisuje incydentu, lecz model: procedura działa szybciej niż sprawiedliwość, a pomoc przychodzi później niż bruk.
Po trzech latach jej obowiązywania widać już nie intencje ustawodawcy, lecz realne skutki przyjętych rozwiązań. Nowe przepisy radykalnie zmieniły pozycję prawną żołnierza zawodowego: zwolnienie ze służby stało się szybkie i faktycznie natychmiastowe, przywrócenie do służby zostało wyłączone z systemu, a odpowiedzialność państwa ograniczono do wąskiego marginesu.
W połączeniu z aktami wykonawczymi Ministra Obrony Narodowej powstał model, w którym procedura chroni administrację, nie człowieka w mundurze. To nie jest analiza jednego przepisu ani jednostkowego przypadku, lecz opis systemowej zmiany relacji między państwem a żołnierzem, której konsekwencje ponoszą dziś konkretni ludzie.
Mechanizm, nie przypadek
Ustawa z dnia 11 marca 2022 r. o obronie Ojczyzny (Dz. U. z 2025 r. poz. 825) obowiązuje już wystarczająco długo, by oceniać ją nie w kategoriach założeń, lecz skutków. Od momentu jej wejścia w życie była nowelizowana już szesnaście razy, a kolejne teksty jednolite publikowano w 2022, 2024 i 2025 r. Ostatnia zmiana weszła w życie 1 czerwca 2025 r. Ta legislacyjna dynamika nie świadczy o stabilizacji systemu, lecz o jego permanentnej przebudowie – i utrudnia obywatelowi, w tym żołnierzowi, przewidywanie konsekwencji prawnych własnej służby.
Polityczna zgoda, systemowe wątpliwości
Ustawa o obronie Ojczyzny została zaprezentowana w 2021 r. jako projekt przełomowy – zastępujący 14 dotychczasowych ustaw wojskowych, mający zwiększyć liczebność armii, powołać Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych i uporządkować system mobilizacyjny. W 2022 r., w realiach wojny w Ukrainie, została uchwalona przy szerokiej ponadpartyjnej zgodzie.
Już w momencie jej wejścia w życie pojawiały się jednak głosy ostrzegawcze ze strony części środowiska wojskowego. Były Szef Sztabu Generalnego WP gen. Mieczysław Gocuł wskazywał, że ustawa „niczego nie zmienia” w zakresie realnych zdolności obronnych, a ingeruje w istniejące systemy wojskowe. Dziś, po trzech latach obowiązywania i szesnastu nowelizacjach, te wątpliwości nabierają nowego znaczenia – zwłaszcza w obszarze prawnej pozycji żołnierza.