Od początku amerykańsko-izraelskich ataków na Iran Teheran stał się silnie zmilitaryzowany, a na każdej ulicy znajdują się punkty kontrolne obsadzone przez uzbrojonych strażników. Po euforii Irańczyków po zabiciu Alego Chamaneia nie ma już śladu. Tak dziś wygląda Iran.
Reżim wysłał również milicję na ulice, aby utrzymać porządek i zapobiec powstaniu. Gdy amerykańskie samoloty bombardowały irańskie miasta, prezydent USA Donald Trump wezwał Irańczyków do "wzięcia sprawy w swoje ręce". — To prawdopodobnie będzie wasza jedyna szansa przez pokolenia — powiedział Trump.
Już dźwięk motocykli budzi strach
Jednak narastają wątpliwości, czy tak się rzeczywiście stanie. Wielu od początku było sceptycznych, czy nawet tak zakrojona na szeroką skalę kampania powietrzna doprowadzi do udanego powstania. — Wszyscy żyjemy w strachu i niepewności, ale w głębi duszy wiemy, że to prędzej czy później się skończy, a życie wróci do normy — uważa mieszkaniec Teheranu w rozmowie z BBC.