– To nie ja zabiłam Daniela i to nie ja postrzeliłam Annę. Chcę w końcu oczyścić się z zarzutów. Chcę pozbyć się łatki morderczyni. Zrobię wszystko, żeby dowieść swojej niewinności. Mam nadzieję, że uda się ustalić prawdziwych sprawców i odpowiedzą oni za to, za co mnie skazano – mówi w wywiadzie dla Onetu Beata Pasik, skazana za zabójstwo i usiłowanie zabójstwa w butiku Ultimo. Po 18 latach sąd zgodził się na jej warunkowe zwolnienie.
Tomasz Pajączek, dziennikarz Onetu: Ma pani świadomość, gdzie jest, gdy budzi się rano i otwiera oczy? Czy po przebudzeniu sprawdza pani jeszcze, czy nie jest w więziennej celi?
Beata Pasik: Na początku faktycznie tak było. Bałam się zasnąć. Przez pierwsze trzy tygodnie otwierałam oczy i rozglądałam się po ścianach. Sprawdzałam, czy jestem na wolności, w domu, czy nadal tkwię w koszmarze i jestem w więziennej celi. Teraz jest inaczej. Już jestem spokojna.
Dotarło już, że jest pani na wolności.
Tak, spokojnie zasypiam i nie boję się rano otworzyć oczu.
Gdy rozmawialiśmy kilka miesięcy temu była pani jeszcze w więzieniu. Co pani straciła przez te 18 lat?
Z przerwą przesiedziałam w więzieniu 18 lat. Ale tak naprawdę straciłam 24 lata. Tyle czasu minęło od zbrodni w butiku Ultimo, od zbrodni, której nie popełniłam. Straciłam najpiękniejsze lata młodości. Miałam 23 lata, gdy trafiłam do aresztu, w którym spędziłam prawie dwa lata. Wyszłam na wolność po pierwszym uniewinniającym wyroku. Rozpoczęłam nowe życie, ale nie mogłam w pełni się nim cieszyć, bo cały czas walczyłam, żeby dowieść niewinności, później już zza krat. Minęło tyle lat, a ja wciąż walczę o prawdę.