— Decyzja prezydenta o wecie dla likwidacji CBA to reanimowanie trupa. Pewnie część agentów się z niej cieszy, bo ich miejsca pracy zostały w ten sposób obronione. Natomiast nie zmienia to faktu, że ten brand już jest spalony. Nawet podchodząc do tego marketingowo: CBA już się po prostu źle kojarzy — ocenia w rozmowie z Onetem były wysoko postawiony funkcjonariusz tej instytucji.
13 marca br. Sejm uchwalił ustawę, przygotowaną przez Tomasza Siemoniaka, ministra koordynatora służb specjalnych, na mocy której CBA miało zostać zlikwidowane z dniem 1 października br. Po tej dacie kompetencje Biura przejąć miały policja, ABW i KAS, dzieląc się nimi między sobą.
Karol Nawrocki: powstaje ryzyko chaosu kompetencyjnego
— Likwidacja CBA uporządkuje system służb specjalnych w Polsce. Będzie jasne, że to są służby, które zajmują się bezpieczeństwem narodowym. Dwie służby wewnętrzne, dwie służby zewnętrzne, wywiadowcze. I że CBA, które ma zadania policyjne, nie pasuje do tego systemu. Policja, która prowadzi bardzo dużo spraw korupcyjnych, ma i potencjał, i ludzi. Jestem przekonany, że wzmocniona funkcjonariuszami CBA, którzy znaleźliby się w specjalnej strukturze — w Centralnym Biurze Zwalczania Korupcji — dałaby wzmocnienie walki z korupcją — mówił w wywiadzie dla Onetu Tomasz Siemoniak.